Wykład pt. „Wolne” Miasto Gdańsk – fakty i mity”

DSC00408DSC00362

 

 

 

 

 

           „Duma Wolnego Miasta” głosi napis w jednym z zakątków gdańskiej Moreny. Wolne miasto Gdańsk istnieje w świadomości wielu gdańszczan, jest obecne na plakatach, tatuażach, a także w nazwach hoteli, osiedli, restauracji i pubów. Ludzie czujący się duchem mieszkańcami niegdyś wyjątkowego, wolnego miasta zrzeszają się także na specjalnym forum i manifestują swoją przynależność przyklejając naklejki na samochody. Historyk, pracownik IPN-u, p. Jan Daniluk, podczas poniedziałkowego wykładu dla uczniów Topolówki, zorganizowanego 24 listopada przez KMP, widzi w tych działaniach „trywializację i spłaszczenie symbolu”, dodając jednak że własne paszporty, granica i flaga, mogą w naturalny sposób budzić zainteresowanie, które najczęściej jednak „przechodzi w fascynację bez refleksji” 

Wolne tylko z nazwy? 

Na początek, powinniśmy zastanowić się, czy twór powstały w dwudziestoleciu międzywojennym rzeczywiście można nazywać państwem. Biorąc pod uwagę, że miasto to było pod wpływem paru sił politycznych (pozostawało pod ochroną Ligii Narodów, kierowane przez Volkstag i Senat, w pewnych kwestiach formalnie zależne także od Polski), nie spełniało ono warunków, jakie do określenia tym mianem są potrzebne, nie było bowiem suwerenne. 

Wbrew powszechnej opinii jakoby Wolne Miasto Gdańsk było swego rodzaju novum politycznym i ustrojowym, jedynym takim „eksperymentem”, podobnych quasi – państw było na świecie więcej, natomiast wyjątkowość nadbałtyckiego miasta jest przez wielu mocno „naciągana” i „rozdmuchana”. 

Określeniem Wolne Miasto możemy nazywać korporację – miasto o statusie spornym, będące obiektem sporów dwóch narodów. „Wolne miasta” to rodzaj „zgniłego kompromisu” jak to określa Pan Daniluk – powstają one, gdy po różnych przełomach dokonujących się w historii, i gdy nie zapadnie jednoznaczna decyzja „co zrobić” z danym terytorium, są „wyjściem awaryjnym”, a okres ich trwania jest zazwyczaj niedługi. Wśród podobnie funkcjonujących projektów można wymienić np. Fiume nad Adriatykiem, Kłajpedę, tzw. Wyspy Pokoju, Tanger (1923 – 1940) czy Sandżak Aleksandretty, stworzony nawiasem kalka w kalkę na podstawie statusu wolnego miasta Gdańsk. Praktycznie żadnego z nich oprócz Tangeru w rzeczywistości nie da się nazwać „wolnym”, choćby z uwagi na sposób w jaki zostały utworzone. Były one paradoksalnie mniej wolne od miast utworzonych naturalnie. 

Polskie czy niemieckie?

   Żeby rozstrzygnąć powszechny spór o to czy „wolne miasto” było zamieszkiwane przez Polaków czy Niemców, należałoby przyjrzeć się statystykom, które zapewne mocno rozczarują tych, którzy upatrywali w nim jeden z polskich ośrodków. W latach 1920 – 1939 raptem 9 do 13 % ludności zamieszkującej jego terytorium było Polakami, inne nacje obecne na tych terenach to Rosjanie i Żydzi, których zdecydowana większość zdeklarowała się jako Niemcy wyznania mojżeszowego oraz inne mniejszości. O przynależności Gdańska do obszaru kultury niemieckiej świadczył zaś język, a także rząd będący kalką rządu niemieckiego i zachodzące w nim, podobne procesy. Polska społeczność na tamtych terenach była więc aktywną i znaczną, ale jednak, mniejszością.

„Kultura, nauka była przede wszystkim związana ze światem niemieckim (…) bo kadry urzędnicze, naukowe były w zdecydowanej większości wykształcone jeszcze w granicach państwa pruskiego (…) i 20 lat było za małym okresem żeby wypracować jakąś zauważalną,  własną szkołę i pewien inny rytm” – tłumaczył na spotkaniu nasz gość, p.  Jan Daniluk, dodając również że taka interpretacja statystyk nie jest absolutnie wartościowaniem, ma jedynie uświadomić nam  „fakt z którym powinniśmy się pogodzić” .”Wolne miasto Gdańsk miało charakter niemiecki pod względem demograficznym, kulturowym i w dużej mierze społecznym” – powtarza jako coś, co każdy z nas powinien mieć na uwadze. 

Uczniowie Topolówki mogą po dzisiejszym spotkaniu czuć się oświeceni, i zaryzykuję stwierdzenie że wśród słuchaczy znalazło się paru dumnych mieszkańców byłego „wolnego miasta” którym wykład brutalnie zmienił perspektywę. Posiadanie pełnej wiedzy na ten temat było nam potrzebne, abyśmy mogli z czystym sumieniem używać omawianego terminu, z całą świadomością kryjącej się w nim „zmyły”. Wyrazy uznania należą się Klubowi Myśli Politycznej, który niezwykle prężnie i regularnie organizuje inspirujące i edukujące spotkania z ludźmi mającymi do przekazania ważną treść – wczorajsza wizyta p. J. Daniluka z pewnością do takich należała. Dziękujemy!

 

 

Ola Tyczyńska


Posted in Aktualności, Bez kategorii by

Wyniki i frekwencja prawyborów 2014

 Foto_1 Prawybory IIPrawybory III Parywory IV

 

            Po spotkaniu z dr Jarosławem Och i Jackiem Naliwajkiem na ogólnie pojęty temat wyborów, przyszedł czas by zagłosować. W związku z tym Klub Myśli Politycznej „Stańczyk” zorganizował prawybory w Topolówce.  Chcielibyśmy ogłosić wyniki prawyborów samorządowych, które z sukcesem odbyły się 13.11.2014.

Głosy ogółem:  157
Głosy nieważne:  4 
Wyniki wyborów:
Do Rady Miasta Gdańska:

PO 51

PiS 6

SLD 9

Gdańsk Obywatelski 16

NP 15

Masz Wybór 3

Libertarianie 11

Wspólnota Patriotyzm Solidarność 1

Związek Słowiański 2

 

Na Prezydenta Miasta Gdańska

  1. Adamowicz 73
  2. Lieder 7
  3. Szczukowski 11
  4. Jaworski 9
  5. Wysocki 12
  6. Bartelik 5

 

Sejmik Pomorski

PO 81

PiS 10

SLD 9

RN 6

NP-JKM 19

PSL 1

DB 7

TR 4.

 

Sejmik Kujawsko-pomorski

PO 2 głosy

 PiS 1 głos

Sopot na prezydenta J.Karnowski 2 głosy, do rady miasta Platforma Sopocian 2 głosy.
Gdynia na prezydenta W.Szczurek 5 głosów (100%) do rady miasta Samorządność 1 głos, PO 4 głosy. 

Gmina Kolbudy wybory na wójta: J. Wittstock otrzymał 3 głosy (100%)

do rady gminy KWW L.Grombali 1 głos, KWW J. Wittstocka 1 głos

Miasto Żukowo wybory na burmistrza: J.Miąstkowski 1 głos (100%) do rady miasta PO 1 głos.
Gmina Sierakowice na wójta F.Kobiela 1 głos do rady gminy Porozumienie Samorządowe Sierakowice 1 głos.

Gmina Subkowy na wójta Mirosław Murzydło 1 głos, do rady gminy Stowarzyszenie Razem i Odpowiedzialnie 1 głos.
Miasto Kartuzy na burmistrza Z. Lipkowski 1 głos, do rady miasta PO 1 głos.
Gmina wiejska Pruszcz Gdański na wójta M.Kołodziejczak 3 głosy(100%), do rady gminy PO 1 głos.
Gmina Sulęczyno na wójta J.Korda 1 głos, do rady gminy Wspólnota Gmina Sulęczyno 1 głos.
Gmina Przodkowo na wójta A.Wyrzykowski 2 głosy (100%).
Gmina wiejska Starogard Gdański na wójta S.Połom 1 głos, do rady gminy Nasza Gmina 1 głos.
Gmina Sępólno Krajeńskie (kujawsko-pomorskie) burmistrz W.Stupałkowski 1 głos.
Miasto Malbork na burmistrza A.Rydłowski 1 głos.
Gmina Stegna na wójta Ewa Dąbska 1 głos, do rady gminy Nasze Żuławy i Mierzeja 1 głos.
Gmina Pszczółki na wójta K.Sądej 1 głos, rada gminy Impuls dla Przczółek 1 głos.
Miasto Grudziądz na prezydenta J.Dzięcioł 2 głosu, rada miasta Koalicja Janusza Dzięcioła 2 głosy
Miasto Tczew na prezydenta M.Pobłocki 1 głos, do rady miasta Stowarzyszenie Razem i Odpowiedzialnie 1 głos.

Powiaty:
sępoleński:  PO 1 głos
tczewski:  Porozumienie na Plus 1 głos
nowodworski:  Nasze Żuławy i Mierzeja 1 głos
malborski:  PO 1 głos
gdański:  PO 7 głosów, Samorządność powiatu gdańskiego 2 głosy
kartuski:  PiS 1 głos, PO 4 głosy, Samorządne Kaszuby 1 głos, Porozumienie samorządowe dla Kaszub 1 głos. 

                Jesteśmy usatysfakcjonowani frekwencją podczas tych prawyborów. Należy wspomnieć iż podczas majowych prawyborów do Euro parlamentu udział wzięło 127 uczniów. Oznacza to, że coraz więcej ludzi interesuje się życiem politycznym w swojej Małej Ojczyźnie.  Teraz zabieramy się do dalszej pracy. Do zobaczenia na następnym spotkaniu z Klubem Myśli Politycznej „Stańczyk”.

 

 

Borys Taniewski & Bartosz Groth


Posted in Aktualności, Bez kategorii by

Na lekcji wyborczej u J. Naliwajka i J. Och

         10755004_800994529962135_821467010_n

 

            7 listopada uczniowie naszej szkoły wzięli udział w spotkaniu się z politologiem, p. dr Jarosławem Och, który podzielił się z nami swoją wiedzą na temat praw rządzących polityką, a w szczególności polską, oraz panem Jackiem Naliwajkiem, dziennikarzem Radia Gdańsk, znanym z umiejętności pokonania rozmówcy jego własną wypowiedzią. To spotkanie z pewnością wielu z nas zainspirowało i rozbudziło w nas obywatelską postawę.Pierwszym poruszonym problemem była niska frekwencja wyborcza w naszym kraju i pytanie: czemu na wyborach samorządowych notowana frekwencja jest najniższa (przypomnijmy: temat ten poruszał również pan Jarosław Sellin na spotkaniu w naszej szkole 29 września).Pan Jarosław Och stwierdził że mimo wszelkich wprowadzonych ułatwień w sposobach głosowania, frekwencja za każdym razem jest „dalece niesatysfakcjonująca”, a wybory prezydenckie cieszą się większym zainteresowaniem ze względu na większy „dynamit polityczny” (jakim np. w 95 roku, kiedy osiągnęliśmy rekordową frekwencję 68,2 %, było starcie pomiędzy Lechem Wałęsą, a Aleksandrem Kwaśniewskim), który nie pozwala przejść wobec tych wyborów obojętnie. Mocno lekceważy się w naszym kraju wybory do Parlamentu Europejskiego – udało się zmotywować jedynie około 20-25 % dorosłych obywateli do pójścia na wybory. „W grupie tych którzy nie chodzą na wybory są przede wszystkim ludzie młodzi. Wyborca w wieku od 18 do 25 lat to wyborca najmniej czynny wyborczo.” –zwracał uwagę pan Och – „to wyborca który widzi setkę powodów, które, jego zdaniem, doprowadzają go (..) do niechęci wzięcia udziału w wyborach”. Wśród wymienianych powodów młodzi ludzie często wskazują na brak odpowiednich kandydatów i ciekawych propozycji na rynku wyborczym albo usprawiedliwiają się, że przy niskiej frekwencji ich głos i tak nie będzie miał znaczenia.” „O ile w wyborach prezydenckich, parlamentarnych ten jeden głos każdego z was znaczy rzeczywiście dosyć niewiele, stanowi jedną trzydziestomilionową wpływu na sprawy kraju, mógłbym państwa pocieszyć że w praktyce jest nieco lepiej, bo skoro 50% Polaków zostaje w domu, to oznacza że ten jeden głos to aż jedna piętnastomilionowa” przekonywał nas nasz gość, dodając, że zwłaszcza w małych gminach jeden głos jest na wagę złota i ma duże znaczenie. Kolejnym problemem naszego społeczeństwa jest znikomy szacunek dla klasy politycznej – w rankingach społecznego uznania na 4 ostatnich miejscach plasują się: minister, radny, poseł i działacz partii politycznej. W tym wypadku nie pójście na wybory to „żółta bądź czerwona kartka”, wyraz dezaprobaty dla polityków spośród których musimy wybierać. Poprawie sytuacji na pewno nie sprzyja blokowanie różnych inicjatyw, które mogłyby ułatwić głosowanie (np. umożliwienie obywatelom głosowania elektronicznego) przez ludzi, w których interesie nie leży poszerzenie grona wyborców i zwiększenie przewagi przeciwników.Później padło pytanie zadane przez jednego z prowadzących spotkanie, „czy w Polsce wystarczy nie być złym prezydentem, burmistrzem bądź wójtem by zostać ponownie wybranym?”, na co pan Jacek Naliwajek odpowiedział że istotnie, w Polsce ludzie na wcześniej wymienionych stanowiskach muszą się o to bardzo postarać. Nasz klubowy kolega stwierdził również, że trudno jest znaleźć informacje na temat kandydatów do rady gmin, a szukanie po listach jest długie i nużące. Pan Naliwajek odnosząc się później do jego wypowiedzi wyjaśnił nam, że współczesne media opierają się głównie na emocjach i bywa nawet, że goście zapraszani przez niego do rozmowy na antenie, nie mają swoich programów. Taki sposób działania środków przekazu przyczynia się również do niskiej frekwencji wyborczej w wyborach do rady powiatu, które nie wywołują tylu emocji. Przy prowadzeniu kampanii wyborczej wykorzystuje się fakt, że ludzie są wzrokowcami, skupia się więc ona na „fajnych klipach i plakatach”. To obniża znaczenie programów wyborczych. Obaj nasi goście poruszyli także temat dużej ilości głosów nieważnych – aż 14-16 % głosów w wyborach samorządowych. Wynika to z tego, że nie wszyscy dorośli obywatele wiedzą jak głosować, a częściowo przyczyniły się do tego plakaty wyborcze z kratką zaznaczoną „ptaszkiem” ;) i zamieszanie w trakcie wyborów. Pod koniec usłyszeliśmy wymowne  przesłanie: – „Co z tego że będziecie całą niedzielę powtarzać „on jest najlepszy”, skoro on przegra, bo Wy zostaniecie w domu.”- apelował p. dr Och. – „Bądźcie świadomymi wyborcami, zwracajcie uwagę by oddać głos ważny.” Wyznaczył także zadania spin doktorom: „edukujcie (…) i pilnujcie, by ludzie byli zmotywowani do aktywności wyborczej” i zaznaczył także, że warto szukać kandydatów na niższych pozycjach z listy wyborczej.
Dziękujemy naszym gościom za pożyteczną lekcję obywatelskiego zaangażowania a KMP „Stańczyk” za zorganizowanie spotkania. Liczymy na dalsze! 

 

Ola Tyczyńska


Posted in Aktualności, Bez kategorii by

Jarosław Sellin o armii, mediach i samorządach

             DSC_3949-Resizer-1200Q100F013222W9 DSC_3987-Resizer-1200Q100F013222W9

 

              Dnia 29 września w naszej szkole odbyło się kolejne w tym miesiącu spotkanie z cyklu rozmów z politykami, organizowane przez KMP. Tym razem w topolówkowym klubie gościł pan Jarosław Sellin, polityk, dziennikarz, poseł reprezentujący Prawo i Sprawiedliwość, w latach 2007-9 wiceminister Kultury i Dziedzictwa Narodowego. W spotkaniu uczestniczyły klasy  I C, II C, II A  i III C.
Miało ono przebiegało niezywkle interesująco. Padały pytania m.in. o różnice w programie politycznym PiS-u i PO, o to kto jest kandydatem PiS-u na prezydenta, o bezpieczeństwo naszego kraju i sens uczestniczenia Polski w misjach NATO.
Pan Jarosław Sellin wskazywał na teraźniejszość jako na moment budowania się dwupodziału politycznego, mówił o przełomie w  mediach, jaki nastapił po obaleniu komunizmu i o początkach prasy prawicowej. Zwrócił także uwagę na szczególne znaczenie wyborów samorządowych dla losów pojedynczego obywatela, mogących zmienic nasze życie bardziej bezpośrednio i w większym stopniu niż wybory parlamentarne, na których co roku notuje się wyższą frekwencję.
„Polska nie jest bezpieczna” – stwierdził również zapytany o to, jakie działanie Polska powinna podjąć w obliczu niespokojnej sytuacji blisko naszych granic. „Musi być aktywna. Powinno się stworzyć agendę działań prowadzących do rozwiązania konfliktu. Decyzji jednak nie należy ogłaszać głośno” – skomentował przytoczoną wypowiedź pani premier Ewy Kopacz na temat pomocy Ukrainie. Jarosław Sellin stawia na dwukrotnie większą, lepiej wyszkoloną armię, a także na system obronny działający na zasadzie lokalnych grup jako skuteczny sposób na zwiększenie naszego bezpieczeństwa.

Podsumowując, podczas spotkania poruszonych zostało wiele ważnych kwestii i wywiązała się interesująca dyskusja pomiędzy prowadzącymi spotkanie, publicznością, a naszym gościem.           

                                                                                                        Ola Tyczyńska, kl. 1 pre-IB


Posted in Aktualności, Bez kategorii by

Spotkanie dyskusyjne KMP „Stańczyk” z prof. Piotrem Dominiakiem

Na świecie wciąż trwa dyskusja na temat obecnego kryzysu gospodarczego. Jego wybuch w 2008 roku i późniejszy zasięg był dla niemal wszystkich ekonomistów zaskoczeniem. To był sygnał, że możliwości przewidywania zmian sytuacji gospodarczej nie są takie, jak to sobie wyobrażaliśmy. Dwadzieścia lat temu jedna z najbardziej wiarygodnych niemieckich instytucji zajmujących się prognozami gospodarczymi przewidywała, że Polska osiągnie poziom 50% przeciętnego unijnego PKB na mieszkańca w roku 2030. Ten poziom już przekroczyliśmy. Nie tylko dzięki wynikom naszej gospodarki, ale w wyniku recesji w pozostałych krajach UE. To jedno z licznych zaskoczeń potwierdzających tezę profesora Piotra Dominiaka, iż świat stał się nieprzewidywalny.

13% stopa bezrobocia w Polsce często uznawana jest za dowód kryzysu. Czy jednak można mówić o kryzysie w kraju, w którym w najgorszym roku PKB wzrósł o 1% (dla porównania we Francji w 2012 roku PKB nie zmienił się). Mamy spowolnienie wzrostu gospodarczego, ale nie recesję. Osiągnięcie 5% stopy bezrobocia to marzenie ekonomistów i polityków. Jednak priorytetem musi być teraz poradzenie sobie z bezrobociem ludzi młodych. Liczona standardowo, tak jak dla innych grup wiekowych, stopa bezrobocia młodzieży przekracza w Polsce 25% (w wielu innych krajach jest jeszcze wyższa; w Grecji i w Hiszpanii wynosi ponad 55%). To jednak nie znaczy, że u nas co czwarty młody człowiek nie ma pracy. Ten wskaźnik uwzględnia tylko tych, którzy są już na rynku pracy (czyli nie uczą się i nie studiują w systemie stacjonarnym). W stosunku do całej tej grupy wiekowej (wliczając uczniów i studentów) bezrobotnych jest 9%. Przyczyny takiego stanu są skomplikowane i nie tylko wynikają z marnej obecnie koniunktury. Ogólnoświatowy trend umasowienia wykształcenia wyższego (w Polsce obecnie ponad 50% ludzi z danego rocznika idzie na studia wyższe) sprawił m.in., że przy tak wysokim bezrobociu, brakuje wykwalifikowanych robotników i techników. A wśród osób z wyższym wykształceniem brakuje tych z wykształceniem technicznym. Stąd dyskusje o dostosowaniu systemów edukacyjnych do potrzeb gospodarki. Obecna sytuacja w Polsce jest, w pewnej mierze, wynikiem błędów w polityce edukacyjnej (likwidacji szkolnictwa zawodowego). Ten błąd naprawi rynek, ale to wymaga czasu. Za kilka lat pozostaną tylko najsilniejsze, najlepsze uczelnie, choć zapewne także trochę najsłabszych „sprzedających” dyplomy, zamiast przekazywania wiedzy. Trzeba jednak pamiętać, że na całym świecie  istnieje wysoka korelacja pomiędzy poziomem wykształcenia społeczeństwa a poziomem rozwoju gospodarczego.

W przeciągu ostatnich 200 lat gospodarka europejska przeobraziła się z opartej na rolnictwie, później na przemyśle do skupionej na rozwoju sektora usług. Rosnąca presja dotycząca podejmowania studiów wynikała z rozwoju sektorów zatrudniających wysoce wyspecjalizowanych w swoich dziedzinach fachowców. Dzisiaj jednak nikt nie jest już dłużej pewny kierunku, w którym zmierza gospodarka. Wielu ekonomistów przewiduje, że coraz większą rolę w gospodarce ponownie zacznie pełnić przemysł (tworzący obecnie około 25% PKB w UE i 20% w USA).. To jednak nie jest pewne. Branżowe kolosy zastępowane są przez zrestrukturyzowane, sprywatyzowane przedsiębiorstwa, posiadające sprecyzowany zakres produkcji i świadczonych usług. Wg profesora Dominiaka tak funkcjonująca gospodarka  staje się bardziej wydajna. Z drugiej strony rośnie potrzeba państwowej regulacji rynku. Wiele argumentów za tym przynosi obecny kryzys światowy. Musi to być jednak regulacja sprawna, oparta na solidnej wiedzy. Spektakularnym przykładem problemów z regulacją  jest sytuacja z przełomu września i października 2013, gdy zmiana maksymalnego poziomu zadłużenia państwa  nastąpiła na parę godzin przed osiągnięciem przez kraj pierwotnej jego granicy. Strach przed niewypłacalnością gospodarki USA ponowił na świecie dyskusje o wpływie długu publicznego na sytuację w państwie. USA dołączyły do grupy krajów (m.in. Włochy, Belgia), w których dług publiczny przekracza 100% rocznego PKB. To jednak nie oznacza załamania wzrostu gospodarczego, jak miało to wynikać, z zakwestionowanej ostatnio na gruncie teorii i faktów, analizy C.Reinhart i K.Rogoffa twierdzących, iż zadłużenie przekraczające 90% PKB grozi poważnymi konsekwencjami dla gospodarki i uznawane powinno być za granicę absolutnego bezpieczeństwa.

Porównując stan polskiej i amerykańskiej gospodarki nie powinniśmy ulegać panice. Dług publiczny oscylujący na poziomie 58% zdecydowanie nie jest czymś przerażającym, co ni znaczy, że byłoby lepiej, by był on niższy. Ograniczenie wydatków powinno uchronić kraj przed ekonomiczną katastrofą, choć pole manewru nie jest duże. Brutalne cięcia w budżecie zastępowane są pomysłami dotyczącymi likwidacji KRUS-u, czy kontrowersyjnym przesunięciem środków z OFE do ZUS.

Nie ma ucieczki od otwarcia gospodarki na świat, od wolnego handlu. Konwergencja cen (zbliżanie się poziomów cen w poszczególnych krajach) zachodzi bardzo powoli. Obawy przed większą integracją w ramach UE wynikające ze strachu przed wysoką inflację nie znajdują potwierdzenia w faktach. Natomiast bycie enklawą ekonomiczną otoczoną przez kraje należące do strefy euro zdaje się być nieopłacalne, pozbawione politycznej logiki. Mimo spornej kwestii polityki fiskalnej czy odłączania się od wspólnot ekonomicznych(przypadek Wielkiej Brytanii myślącej o wystąpieniu z Unii Europejskiej) w celu zadowolenia elektoratu, XXI wiek zdaje się sprzyjać zmianom i rozwojowi funkcjonowania gospodarek na świecie, nie tylko w krajach w obszarze ‚Błękitnego Banana’[1].

 

Zakładając, że ryzyko jest niepewnością którą możemy oszacować (zmierzyć) stwierdzenie, iż żyjemy w świecie o zmniejszonym ryzyku a zwiększonej niepewności jest jak najbardziej słuszne. Nassim Nicholas Taleb w swojej teorii ” Czarnego łabędzia” wykorzystał krzywą Gaussa by zwrócić uwagę na zjawiska na tyle nieprzewidywalne, że ludzie nie są w stanie w nie uwierzyć [2]. Czy podążając jego tropem jesteśmy w stanie oszacować poziom ryzyka w zglobalizowanym, pełnym zmiennych, świecie? W końcu pewnego dnia sytuacja na świecie się poprawi. Nie wiadomo czyja, gdzie i kiedy, ale coś na pewno się zmieni, a przynajmniej powinniśmy w to wierzyć.

 

Zofia Tykwińska

 


[1] http://swiat.newsweek.pl/blekitny-banan,24611,1,1.html

[2] http://blackswanevents.org/?page_id=26


Posted in Aktualności, Bez kategorii by